Jesteś tutaj
Start > Praca > Scheinselbständigkeit – czyli fałszywe samozatrudnienie w Niemczec

Scheinselbständigkeit – czyli fałszywe samozatrudnienie w Niemczec

W Niemczech jest bardzo popularne zatrudnienie na tak zwany własny rachunek, czyli działalność gospodarczą (Gewerbe). Tego rodzaju forma rozliczeniowa jest bardzo lukratywna dla obu stron, ale nie zawsze zgodna z prawem. Co więc warto wiedzieć, jeśli znaleźliśmy ogłoszenie – przyjmę w Niemczech na Gewerbę?

Działalność gospodarcza w Niemczech, czyli praca na własny rachunek

Samozatrudnienie w Niemczech jest dość popularną formą zatrudnienia, ponieważ opłacalną dla dwóch stron. Trzeba bowiem pamiętać, że odprowadzane z wynagrodzenia składki z tytułu świadczeń emerytalnych czy zdrowotnych, płaci w części pracodawca, a w części pracownik. Zakładając działalność gospodarczą, pracodawca jest z tego zwolniony, a pracownik sam może zdecydować o swoich świadczeniach emerytalnych. To rozwiązanie jednak nie zawsze jest legalne i może skutkować poważnymi konsekwencjami. Teoretycznie najwięcej traci zleceniodawca, który do czterech lat wstecz musi nadpłacić wszystkie składki emerytalne, jak i podlega karom za nielegalne zatrudnienie pracownika. W praktyce jednak i przyjmujący zlecenie ma się czego obawiać. Jego działalność zostaje automatycznie zakończona i może partycypować nawet w nadpłacaniu składek. Jeśli urząd stwierdzi, że fałszywe zatrudnienie nie wynika z zaniedbania, a jest celowym działaniem, może wydać zakaz ponownego zakładania działalności gospodarczej na terenie Niemiec.

Kogo dotyczy samozatrudnienie?

Zawody, w których często wykonywane są zlecenia na podstawie działalności gospodarczej i może zachodzić ryzyko fałszywego samozatrudnienia to najczęściej:

– rzemieślnicy (tzw. Handwerker),
– pracownicy budowlani,
– doradcy,
– graficy i kopywreiterzy,
– pielęgniarki,
– opiekunki,
– lekarze,
– pracownicy służby zdrowia,
– maklerzy,
– kurierzy,
– nauczyciele,
– informatycy,
– kierowcy zawodowi,
– osoby pracujące w logistyce.

Jak weryfikowane jest samozatrudnienie? Pracownicy właściwego urzędu wykonują specjalny test, na podstawie którego ustala się, czy pracownik ma prawo pracować na podstawie samozatrudnienia, czy stanowi integralną część danej firmy i powinien pracować na umowę na etat.

Kiedy samozatrudnienie rozpatrywane jest jako Scheinselbständigkeit, czyli fałszywe samozatrudnienie?

Terminem Scheinselbständigkeit określa się taki stosunek pracy, w którym wykonawca za zrealizowaną pracę rozlicza się na podstawie faktur i prowadzonej działalności gospodarczej, a zgodnie z obiektywnymi kryteriami powinien być zatrudniony na umowę o pracę.

Przykład:
Firma zatrudniająca opiekunki do osób starszych, oferuje pracę na zasadzie prowadzenia własnej działalności gospodarczej. Opiekunka rejestruje więc działalność, na podstawie której przyjmuje zlecenia tylko z jednej firmy. Firma również organizuje jej czas pracy, decyduje o wykonywanych obowiązkach i zaopatruje ją w sprzęt i akcesoria, niezbędne do wykonywania pracy. W takim przypadku opiekunka powinna być zatrudniona na etat, a od jej wynagrodzenia, pracodawca powinien odprowadzić wszystkie składki emerytalne i zdrowotne.

Kto zleca sprawdzenie fałszywego samozatrudnienia?

Na zlecenie:
– Sądu Pracy,
– Urzędu Skarbowego i

– Niemieckiego Związku Ubezpieczeń Emerytalnych
weryfikuje się, czy zawarta umowa o pracę jest zgodna z prawem, czy nie.

Urzędnicy więc na podstawie specjalnych testów określają, czy możemy pracować na podstawie działalności gospodarczej, czy też nie. 

Jeśli więc na placu budowy pojawią się przedstawiciele urzędu celnego i zażądają od nas właściwych dokumentów, to nie oznacza to, że musimy mieć przy sobie umowę. Możemy ją dostarczyć później, mamy obowiązek za to, wykazać zakres wykonywanej pracy czy pokazać własne narzędzia.
Jeśli więc np. dwóch murarzy stawia jedną ścianę, a każdy pracuje na własną działalność gospodarczą, to niestety w pierwszej kolejności każdy z nich musi wykazać podstawę własnego zlecenia. Jeśli oboje pracują dla tego samego zleceniodawcy i stawiają tę samą ścianę, to dla urzędnika staje się jasne, że powinni być zatrudnieni na etat. Co innego, jeśli jeden posiada działalność gospodarczą, a drugi jest jego pomocnikiem.

Taki test na sprawdzenie właściwej formy zatrudniania może zlecić też sam pracodawca, czy wykonawca, np., jeśli pracodawca chce wypowiedzieć umowę przed końcem jej trwania. Najczęściej jednak strony nie są zainteresowane takim rozwiązaniem sprawy. Może się jednak zdarzyć, że w sporze uczestniczy jeszcze trzecia strona – Krankenkasse, jeśli np. zachodzi potrzeba zweryfikowania składek, wpłacanych na ubezpieczenie zdrowotne.

Najważniejsze kryteria, które przesądzają o fałszywym samozatrudnieniu to:

– jeśli osoba posiadająca działalność gospodarczą sama regularnie nikogo nie zatrudnia,
– stale pracuje dla jednego klienta,
– a łączne zamówienie z jednej firmy stanowią 5/6 całego obrotu,
– korzysta ze sprzętu pracodawcy.

Co, jeśli zostaliśmy oskarżeni o fałszywe samozatrudnienie?

Każda sytuacja jest inna. Jednak w ostatnich latach urzędy niemieckie znacznie zwiększyły kontrole i wykrywalność takich procederów. Nie ma znaczenia, czy jest to nasze celowe, czy wynikające z nieznajomości prawa działanie. Konsekwencje trzeba ponieść. Jeśli do tej pory nikt nie zweryfikował naszej działalności, a podejrzewamy, że powinniśmy być zatrudnieni na normalnej umowie o pracę, możemy podać pracodawcę do sądu pracy. Przyznanie nam racji przez sąd skutkuje otrzymaniem umowy o pracę i wszystkich, związanych z tym świadczeń i praw. To dla nas korzystniejsze, gdyż przysługuje nam urlop, pieniądze w przypadku wypowiedzenia umowy czy zwolnienia lekarskiego.

Pracodawca może żądać zwrotu nadpłaconych składek?

Czytając o konsekwencjach prawnych można odnieść wrażenie, że fałszywe samozatrudnienie od strony finansowej jest największym zmartwieniem tylko dla pracodawcy. Może tak być, ale nie musi. Jeśli bowiem pracodawca dotrzyma trzymiesięcznego terminu żądania zwrotu połowy nadpłaconych składek, to niestety sąd przyzna mu rację. Jeśli więc pracodawca będzie zobowiązany do nadpłaty 50 000 Euro, to pracownika może obciążyć kwotą 25 000 Euro.

Im lepiej skonstruowana umowa, tym lepsza ochrona przed fałszywym samozatrudnieniem

To, co na pierwszy rzut wygląda, jako fałszywe samozatrudnienie, wcale nim być nie musi. Możemy przecież dostać duże zlecenie od jednego zleceniodawcy i nad nim przez dłuższy czas pracować. Brak czasu nie pozwoli nam szukać innych zleceniodawców czy spowoduje, że zrezygnujemy z reklamowania się na zewnątrz, w celu pozyskiwania nowych kontraktów. Tu jednak musimy zadbać o konkretne zapisy w umowie, dzięki którym będziemy mogli udowodnić, że pracujemy legalnie.

Ważne jest, więc, by w naszej umowie znalazły się zapisy:

– zleceniodawca jest odpowiedzialny za odprowadzanie podatku czy składek na ubezpieczenia społeczne,
– w umowie jest wyszczególniona konkretna opłata za konkretne czynności,
(również, więc na miejscu pracy wiemy, jakie czynności do nas należą, potrafimy je wskazać, opierając się na spisanej umowie),
– wykonawca ma prawo odrzucenia zamówienia bądź w międzyczasie wykonania zlecenia dla innego kontrahenta,
– może zatrudniać pracowników czy pomocników, bez pytania o zgodę zleceniodawcy,
– na wykonanie zlecenia wykonawca nie poświęca więcej niż 50% swojego czasu roboczego,
– jeśli korzysta ze sprzętu roboczego zleceniodawcy, to umowa określa wysokość opłat za jego użyczenie.

Zaleca się również, by w ciągu pierwszych trzech miesięcy od rozpoczęcia działalności złożyć również w Związku Ubezpieczeń Emerytalnych wniosek o zwolnienie ze składek emerytalnych na pierwsze trzy lata prowadzenia działalności.

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

do góry